Stopa cukrzycowa poważnym problemem w Polsce. Ekspert: Śmiertelność taka, jak w nowotworach

Dodano:
Stopa cukrzycowa Źródło: Shutterstock / kirov1976
Zespół stopy cukrzycowej może dotyczyć nawet 250 tys. osób chorych na cukrzycę. A wciąż nie ma systemowego leczenia w Polsce.

Zespół stopy cukrzycowej to jedno z najpoważniejszych powikłań cukrzycy i poważny problem zdrowia publicznego w Polsce. Może prowadzić do trudno gojących się ran, zakażeń, martwicy, a w konsekwencji do amputacji palców, stopy lub całej kończyny dolnej.

Problem ma wymiar nie tylko medyczny, ale również społeczny i ekonomiczny. Amputacja często oznacza utratę samodzielności, ograniczenie aktywności zawodowej i konieczność długotrwałej rehabilitacji.

Śmiertelność jak w nowotworach

Szacuje się, że w Polsce jest 4 mln osób z cukrzycą. Rozpoznanych diabetyków jest około 3,5 mln, do tego dochodzi spora grupa jeszcze niezdiagnozowanych. Z tej grupy zespół stopy cukrzycowej może dotyczyć nawet 250 tys. osób.

– Ci pacjenci mają śmiertelność taką jak w chorobach nowotworowych. To jest 30 proc. śmiertelność w okresie pięciu lat, jeżeli nie stracą kończyny. A wśród tych, którzy tracą kończynę, 60 proc. nie przeżyje pięciu lat – podkreśla dr n. med. Przemysław Lipiński, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran.

Liczba tych pacjentów jest ogromna i ona będzie cały czas rosła. I z tym będzie się musiał zmierzyć system, ale na razie tego systemu nie ma – dodaje.

Nie ma systemu

Dr Lipiński podkreśla, że nie ma skoordynowanego, zorganizowanego systemu opieki dla pacjentów. Niby wszystkie świadczenia w zakresie leczenia stopy cukrzycowej są finansowane przez państwo, ale nie są połączone w żaden konkretny łańcuch. Pacjenci nie wiedzą, gdzie się udać ze swoim problemem.

Jego zdaniem należy zacząć od właściwej profilaktyki. Lekarze POZ, którzy są pierwszym ogniwem w tym łańcuchu, powinni być przygotowani.

– W odróżnieniu od chorób nowotworowych, stopa cukrzycowa w pierwszym etapie jest naprawdę łatwa do wyleczenia. Do zagojenia rany potrzeba kilku prostych czynności, które są w zakresie umiejętności i kompetencji lekarza rodzinnego i pielęgniarki – mówi.

Jednak nie jest to praktykowane. Pacjenci od razu muszą przejść do następnego etapu wymagającego leczenia w ośrodku specjalistycznym, których tak naprawdę nie ma.

– To są przyczyny, z powodu których w Polsce liczba amputacji kończyn z powodu stopy cukrzycowej jest dużo większa niż w innych krajach – podkreśla.

Potrzebnych kilka elementów

Prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran zwraca też uwagę, że w Polsce brakuje kształcenia kadr na uczelniach medycznych w zakresie stopy cukrzycowej, tak jak jest zorganizowane kształcenie kadr każdej innej specjalności medycznej z diabetologią włącznie. Uniwersytety medyczne z tego zrezygnowały.

PTLR chce wypełnić tę lukę, prowadząc m.in. program szkoleń i certyfikacji.

Kolejną potrzebą jest zbudowanie w każdym województwie jednego wyspecjalizowanego ośrodka leczenia stopy cukrzycowej. W takich ośrodkach 90 proc. procedur powinno być leczonych ambulatoryjnie, a 10 proc. szpitalnie.

Innym postulatem towarzystwa jest dodanie do grupy konsultantów krajowych specjalisty odpowiedzialnego za rany trudno się gojące.

Pilotaż okazał się skuteczny

O tym, jak może wyglądać skuteczne leczenie stopy cukrzycowej, przekonują wyniki pilotażu, prowadzonego najpierw przez Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szamotułach, a potem przez kolejne cztery ośrodki w Polsce. Program pilotażowy zakończył się w czerwcu tego roku. Ministerstwo Zdrowia wciąż ocenia jego efekty i zasadność wprowadzenia rozwiązań do świadczeń gwarantowanych.

Program pilotażowy skupił się na pacjentach z zespołem stopy cukrzycowej wymagających hospitalizacji, w najtrudniejszych przypadkach już kwalifikowanych do wysokich amputacji.

W ramach programu m.in. uruchomiono interdyscyplinarne zespoły diabetologiczno-chirurgiczne, koordynowane przez diabetologa, pozwolono na łączenie finansowania procedur diabetologicznych i chirurgicznych, a główny ciężar hospitalizacji spoczął na oddziałach nie chirurgicznych, a oddziałach chorób wewnętrznych, z uwagi na złożoność schorzeń współistniejących.

Program pilotażowy w Szamotułach wprowadził dr Piotr Liszkowski.

– Celem całego pilotażu było określenie efektywności wspomnianego podejścia do leczenia chorych ze stopą cukrzycową. We wszystkich ośrodkach w sumie znalazło się 150 chorych. Pełne wygojenie uzyskaliśmy na poziomie 53 proc., natomiast pełne wyziarninowanie, czyli sytuację, gdzie rana jest przygotowana do pełnego wygojenia, u kolejnych 25 proc. W przypadku 10 chorych leczenie zakończyło się niepowodzeniem, czyli konieczna była wysoka amputacja. 11 chorych zmarło w okresie obserwacyjnym – mówi dr Liszkowski.

– Efekt leczenia był bardzo pozytywny, bo trzeba pamiętać, że to byli bardzo trudni pacjenci, z ciężko gojącymi się ranami. Część z nich była już kwalifikowana do wysokiej amputacji kończyny dolnej – dodaje.

Koszty to nie sama amputacja

Podkreśla, że to jednocześnie bardzo duża oszczędność dla budżetu, bo globalne koszty amputacji to nie jest tylko sama procedura amputacji, ale także zaprotezowanie, proteza tymczasowa, kolejna proteza, koszty wózków inwalidzkich, rehabilitacji, wykluczenia społecznego, utraty pracy i koszty psychologiczne.

Te koszty dodatkowe są ponad 30 proc. wyższe niż koszty leczenia – dodaje.

Zdaniem dr. Liszkowskiego poważnym problemami w Polsce są zbyt wczesna kwalifikacja do wysokich amputacji, a także opóźniona diagnostyka naczyniowa i opóźniona rewaskularyzacja (przywrócenie prawidłowego przepływu krwi).

– Pacjent długo czeka na diagnostykę, a jak jest realizowana, to od zdiagnozowania do rewaskularyzacji czasem mija kilka miesięcy. W tym czasie pacjent zdąży stracić nogę – wskazuje ekspert.

– Dlatego chciałbym zgłosić postulat obligatoryjnego skrócenia czasu od diagnostyki naczyniowej do wykonania rewaskularyzacji. Tak jak w przypadku zawału serca mamy złote godziny, w czasie których musimy zareagować, tak samo w przypadku stopy cukrzycowej jest pewien złoty czas, kiedy szybka rewaskularyzacja pozwoli uratować kończynę – podkreśla.

Prosty, ale skuteczny elementy profilaktyki

Prof. Beata Mrozikiewicz-Rakowska, była prezes PTLR, zwraca uwagę, że odchodzi się od terminu „zespół stopy cukrzycowej” na rzecz „cukrzycowej choroby stóp”. To ma na celu m.in. zwiększenie świadomości zagrożeń, jakie niesie ze sobą cukrzyca, a także podkreślenie znaczenia wczesnego wykrywania czynników ryzyka (neuropatia, miażdżyca) przed pojawieniem się owrzodzeń. Neuropatia może dotyczyć nawet 80 proc. osób chorych na cukrzycę.

Ocenie czynników ryzyka ma służyć organizowany przez towarzystwo Tydzień Świadomości Stopy Cukrzycowej. W dniach 13-20 listopada osoby z cukrzycą będą mogły skorzystać z bezpłatnego badania stóp.

– Chcielibyśmy zaapelować do wszystkich pacjentów, którzy mają cukrzycę, do osób, które w rodzinie mają chorego na cukrzycę, aby przyszły do ośrodków, które podjęły taką akcję, a jest ich około 60 i zbadały swoje stopy – mówi prof. Mrozikiewicz-Rakowska.

– Neuropatię można zbadać w ciągu 10 minut, zmian miażdżycowych oczywiście tak szybko nie zbadamy, ale to jest skrócone badanie, które pozwoli ocenić zagrożenie – dodaje.

Podkreśla, że nie każdy pacjent zdejmuje skarpetki podczas wizyty, bo często się wstydzi, albo nie prosi o to lekarz, ale to jest bardzo prosty, ale skuteczny element profilaktyki.


Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...